Текст книги

Urszula Arczewska
Zaczerpnięte z życia

Zaczerpniete z zycia
Urszula Arczewska

Я полька. Это малый сборник моих репортажей из жизни обычных людей на польском языке. Они сами мне рассказали о своей судьбе. Есть над чем задуматься и чему-то научиться. Э-боок предзначён для тех, кто изучает мой родной язык. Средний уровень знания языка.

Urszula Arczewska

Zaczerpniete z zycia

Drogi Czytelniku!

Codziennie zaczynaja swоj bieg miliony historii ludzkich istnien. To doprawdy niezliczona ilosc. Rоzne. Smutne i wesole, smieszne i tragiczne. Zmieniaja sie jak w kalejdoskopie. Kazdy z nas ma inny los. Nie ma dwоch jednakowych opowiesci. Kazdemu dane jest przezyc co innego. Czesto to my sami tworzymy wlasna droge, Bywa tez, ze zostaje nam ona narzucona z gоry.

Spotkalam sie z bohaterami ponizszych reportazy, a oni chetnie opowiedzieli mi szczegоlowo o swoim zyciu. Wiele wspanialych ludzi zyje w zaciszu, w mroku powszedniosci, czesto niezrozumiani albo wrecz pogardzani. W trakcie lektury tej publikacji zakreci Ci sie lezka w oku albo nagle pojawi sie usmiech na twarzy. Chcialabym, abysmy sie zatrzymali na chwile, zamyslili, skupili. Znalezli czas na refleksje.

Zamieszczone reportaze oparte na autentycznych historiach moga nas wiele nauczyc. Zaczerpnelam je z zycia ludzi. Przyjemnej lektury!

CZEKAJAC NA AUTOBUS

PKS w Siedlcach. Na stanowiskach tloczno. Dzien targowy. Ktos cos kupil, ktos cos sprzedal…Przyjezdzaja, odjezdzaja…Zycie jest jednym wielkim marketem, po ktоrym kazdy wraca do domu. Patrze na podrоznych. Szare postacie. Bezbarwne.Przygnebione. Interesujacy material dla psychologa.

– Panie, swiat sie do gоry nogami przekrecil. Morduja, kradna, gwalca…Strach z domu wyjsc. Chyba to juz koniec swiata bedzie....– filozoficznie prawi starszy mezczyzna.

– Prosze pana, to sa ostatnie dni. Nie czytal pan Biblii?– mоwi kobieta – Zyjemy w ostatnich czasach. Wkrоtce Armagedon, a po nim wieczny raj na ziemi. To od pana zalezy, czy bedzie zyl czy tez przeminie wraz z tym podlym swiatem…

– Raj…Obiecanki…cacanki – a glupiemu radosc – odpowiada mezczyzna.

– Wierzy pan w Boga? A w Pismo Swiete? Tam wlasnie jest napisane dokladnie co nas czeka.

– Pani, kto by tam mial czas Pismo Swiete czytac.... wystarczy, ze wyspowiadam sie i Pana Jezusa w Komunii przyjme.

– Niech pani spojrzy na mlodych. Wlosy najezone albo ogolone na lyso. Pajacоw z siebie robia. Tylko lypia oczami, aby kogos okrasc – wlacza

sie do rozmowy kobieta o pomarszczonej twarzy.

Po prawej siedza dwie dziewczyny: ciemnowlosa i jasna blondynka.

– Goska, moze pоjdziemy do Rafalskiego zapytac o prace?

– Myslisz, ze ma cos? Ale wtedy musialybysmy isc na stancje. Nie wyrobisz…Tylko na papierosy ci zostanie…

– Ale dobrze by bylo.Bilard. Drinki…Super chlopcy…Mozna by co poderwac – z rozmarzeniem w glosie mоwi blondynka.

Obok smietnika kreci sie stara, wymizerowana kobieta. Ma podarte buty i wytarta jesionke. Zaczyna grzebac w smietniku. Czegos szuka. Moze butelek? Papierosоw? A moze chleba? Tam zawsze mozna cos znalezc. Ludzie wyrzucaja rоzne rzeczy. Mozna cos wybrac dla siebie. Trzeba tylko cierpliwie szukac…

– Poglupieli, ceny podwyzszaja, a nam za mleko nie zaplaca wiecej – zali sie mezczyzna w srednim wieku.

– Panie, chlop to chlop. Musi byc zawsze w dupe bity – smieje sie sasiad z lawki.

– Chlopоw mamy w rzadzie. I co lepiej jest?!

– Bedzie lepiej. Komuna wraca – mоwi zartobliwie dziewczyna w dlugich, czarnych kozaczkach.

Na lawce usiadla para: mezczyzna i kobieta. Obdarci, brudni i podpici. Rozkladaja na “Expresie Wieczornym” kaszanke i chleb. Z jednej szklanki popijaja “moskovskuju”. Dobrze, ze “ruscy” przyjezdzaja. Bez nich czlowiek nie mialby sie czym rozgrzac. Wszedzie drogo. Nawet szklanki herbaty nie mozna spokojnie wypic. Taki juz los rencistоw…

– Marysiu, masz, jedz – mezczyzna podsuwa kobiecie kawalek chleba.

Czerstwy, brudny. Ale smakuje. Bo chleb to ma zawsze jakis niepowtarzalny smak…

– Czy slyszala pani o bokserze chorym na AIDS? – pyta mnie kobieta z gromadka dzieci – Umarl, bo zniszczyla go ta diabelska choroba. To przez rozpuste. Gdyby sie dobrze prowadzil, to zylby. Bоg go ukaral. Z

Bogiem nie mozna igrac.

– I ja lubie czytac takie ciekawostki ze swiata- wlacza sia do rozmowy babcia – Wszystkie dzienniki ogladam. Kiedy pokazywali wojne w Czeczenii, pomyslalam sobie: Chwala Bogu, ze to nie u nas…

“Autobus do Losic przez Korczew podstawia sie na stanowisko trzecie…”Poruszenie wsrоd podrоznych.

– Panie, ten bez Mordy?– pyta zdezorientowany staruszek.

Klоca sie o miejsca. Kazdy chce byc pierwszy. Chca wrоcic do domu. Tylko Cygan lubi sie wlоczyc.

Odjechal autobus. Szkoda tylko, ze nikt nie pozyczyl im przyjemnej podrоzy. To takie mile. I nic nie kosztuje.

KAWALERZY DO WZIECIA

Niedziela na wsi. Szereg aut przed kosciolem. Msza swieta. Ksiadz proboszcz glosi kazanie. Cisza, jak makiem zasial.

– Uwaga, uwaga! Moi drodzy, a teraz radosna nowina – zwraca sie duchowny do wiernych. Jan Kowalski majac trzydziesci lat zdazyl sobie jeszcze znalezc oblubienice. Czyz to nie jest piekne?

Wierni z trudem hamuja smiech. Ozywienie w swiatyni. Rozgladaja sie na boki i wymieniaja spojrzenia. Ogloszenie o planowanym ozenku budzi ciekawosc i jest tematem komentarzy. Czasami jezyki potrafia wzniecic pozar…

We wsi jest okolo dziesieciu kawalerоw do wziecia. Dawno skonczyli trzydziestke. Maja rоzna posture, rоzne imiona, rоzna przeszlosc, ale laczy

ich kawalerski stan. O nich we wsi mоwia. Smieja sie z nich. To o nich ukladaja dowcipy. Bo sa inni. Bo nie maja wlasnych rodzin, bo sa wolni jak ptaki. A cоz znaczy mezczyzna bez zony. Bez syna…Chlop bez baby to nie chlop – powiadaja mieszkancy wioski.

Rozmawiam z Ryszardem. Ma 37 lat. Wysoki i barczysty. Na zniszczonej twarzy wypisana nieufnosc. Chce znalezc dziewczyne na zone, ale – jak twierdzi – przeszkadzaja mu w tym jego hektary. Raz przywiоzl jedna.

Popatrzyla na to wszystko i…przestraszyla sie. Na polu trzeba robic, a ona bala sie zniszczyc swoje aksamitne raczki. Ladna byla, ale co z tego?

– Teraz dziewczyny chca byc jak lalki – wlacza sie do rozmowy starszy mezczyzna w brudnym waciaku. Napatrza sie, jak sie zyje w swiecie, to i one tak by chcialy. Ta telewizja to tylko psuje. Jak kiedys nie bylo telewizorоw, to i babe na role latwo bylo znalezc…

Witek dawno przekroczyl czterdziestke. Kiedys nawet chcial sie zenic, ale latka uciekly, a chec przeszla. Zakochal sie w wоdce. Codziennie chodzi pijany. I dobrze mu z tym.

– Jak zaleje robaka, to nie mysle o niczym.Powiadaja: na frasunek dobry trunek. A co tam sie bede glowil sie o przyszlosc? A bo to nie jest napisane w Pismie Swietym, zeby sie nie martwic o dzien jutrzejszy?

– A ja juz bym sie zenil. Mloda czy stara byle od zara – mоwi wysoki brunet z filuternym wasikiem- Przez zycie rozmaicie.

W wesoly nastrоj wprowadza wszystkich Manio, o ktоrym mоwia “glupek”.

– A mnie baba nie potsebna. Zeby na nia robic? Jesce cego.Sam to sam. Pan u siebie.Ja nie lubie jak sie baba po chalupie place.
this